Librae imperant...
Forum miłośników książki

Dramat - "Teatrzyk Zielona Gęś"

Lóru - 2006-07-21, 10:19
Temat postu: "Teatrzyk Zielona Gęś"
Myślę, że każdy zna "Teatrzyk Zielona Gęś" ;)

A jak nie zna niech pozna ;)

To jest genialne :lol: Absurd pomieszany z bezsensem ;) Prześmeszne :hahaha: Świetny humor ;)

Co tu dużo mówć, zacytuję jeden z moich ulubionych:
Cytat:
Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić:

Siedmiu braci śpiących

Pierwszy brat:
(chrapie)

Drugi brat:
(chrapie)

Trzeci brat:
(chrapie)

Czwarty brat:
(chrapie)

Piąty brat:
(chrapie)

Szósty brat:
(chrapie)

Siódmy brat:
(chrapie okropnie)

K U R T Y N A
:lol: :hahaha: :lol:

A wam jak się podoba Teatrzyk? Jakie są wasze ulubione przedstawienia? :D

Kamil M. - 2006-07-21, 12:59

"Teatrzyk Zielona Gęś" jest genialny :D Uwielbiam przedstawienie pod tytułem "Żarłoczna Ewa" :D
Cytat:
Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić

Żarłoczną Ewę

Występują:
Wąż, Adam i Ewa

Wąż
(podaje Ewie jabłko na tacy): Ugryź i daj Adamowi

Adam
(ryczy): Daj ugryźć! Daj ugryźć!

Ewa:
(zjada całe jabłko)

Wąż
(przerażony) I co teraz będzie?

Adam:
Niedobrze. Cała Biblia na nic.

K U R T Y N A

:uderzony:

Pycior - 2006-07-22, 00:13

Pamiętam, że w 1 klasie gimnazjum na przygotowaniu do olimpiady polonistycznej, nauczycielka właśnie pokazywała nam niektóre przedstawienia :P . Pamiętam wspomnianą wcześniej "Żarłoczną Ewę" i "Śmierć w kawiarni" :D :D

Cytat:

Teatrzyk Zielona Gęś


ma zaszczyt przedstawić

"Śmierć w kawiarni"


Gość
Jaką macie kawę?

Kelnerka
Jest zwyczajna, następnie szatan, czyli podwójnie wzmocniona, oraz lucyfer, czyli poczwórnie wzmocniona. Jaką kawą można panu służyć, panie dyrektorze?

Gość
z determinacją Lucyfer. wypija lucyfera i natychmiast umiera (Komentarz psychologiczny. Serce, które ukochało tyle, serce wcielone, można powiedzieć: serce serc, cor cordium itp. nie wytrzymało, jak widać, porcji kawy poczwórnie wzmocnionej, czyli lucyfera, i nawaliło w kawiarni)

Kelnerka
patrząc w osłupieniu na zwłoki; do Portiera Pan będzie łaskaw dorobić jak zwykle ucho.

Portier
Dorabia ucho i energicznym ruchem uchwytując za ucho, przenosi Gościa do wieczności
K U R T Y N A


:uderzony: :mrgreen:

Lambendil - 2006-07-22, 08:59

Mój ulubiony jest o powstaniu TZG


Konstanty Ildefons Gałczyński napisał/a:
Pomysł Zeusa
Konstanty Ildefons Gałczyński
Teatrzyk Zielona Gęś


ma zaszczyt przedstawić

"Pomysł Zeusa"

Osóby:
Zeus, Leda i CAŁY ZESPÓŁ NAJMNIEJSZEGO TEATRU ŚWIATA

Zeus:
Powiedz mi, piękna Ledo, dlaczego jesteś niewrażliwa na moje zaloty?

Leda:
Dlatego, że jesteś szkaradnym staruchem.

Zeus:
Poczekaj! (przemienia się w zloty deszcz) Prawda, jak pięknie szumię?

Leda:
Lipa. Banał i zgaga. Bajkę o złotym deszczu przewałkowały już wszystkie podręczniki mitologii.

Zeus:
(speszony) Rzeczywiście. Ale zaraz, może coś z bykiem? (przemienia się w byka)

Leda:
O, biedny Zeusie - i ten numer jest ograny. Przecież pod postacią byka uwodziłeś Europę.

Zeus:
Istotnie. (płacze)

Leda:
(do Publiczności) Żal mi tego pana. Zupełny zanik inwencji. (do Zeusa) No, Zeusku, do góry uszy! Spróbuj jeszcze czegoś. W życiu trzeba próbować.

Zeus:
(próbuje przemienić się w orła) O!

Leda:
Do bani. Mit z orłem jest mitem z taką brodą!

Zeus:
Eureka! Mam! Wymyśliłem! Będziesz moją! (przemienia się w "Zieloną Gęś")

Leda:
No, nareszcie! Pójdź w moje objęcia! Och! (znosi jajko, z którego zamiast Heleny i Kastora z Polluksem wykluwają się:
Hermenegilda Kociubińska,
Alojzy Gzegżółka,
Pies Fafik,
Osiolek Porfirion,
Piekielny Piotruś
i na końcu Prof. Bączyński)

Prof. Bączyński:
I to jest właśnie, proszę państwa, geneza Teatrzyku
"Zielona Gęś", NAJMNIEJSZEGO - TEATRU -
ŚWIATA - PREMIERA - CO - NIEDZIELA.

K U R T Y N A



:cookie:

Adiemus - 2006-08-06, 21:22

Mój ulubiony to ten w cytacie, genialne spojrzenie na nasze cechy narodowe :uderzony:
Cytat:
Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić

"Dymiący piecyk"

Występują:
Chór Polakow
Dymiący piecyk
Osiołek Porfirion
i Dzwony

Chór Polakow:
basem, wierszem My tu od wieków stoimy,
a ten piecyk ciągle dymi.
Czy to w lecie, czy też w zimie
piecyk dymi, piecyk dymi,
ach, geopolitycznymi
racjami jesteśmy wyni*

Dymiący piecyk:
O, biedny, biedny jam piecyk,
od wieków te same rzeczy.
Od tej ściany do tej ściany
cały piec zaczarowany,
więc czy to w lecie, czy w zimie
dymem natrętnym dymię
i nic się, ach, nic nie zmienia,
a ci Polacy modlą się i grają Szopena,
och!

Chór Polaków:
Cudu! Cudu!
"Jak jarmużu bedłki",
tak cudu pragnie lud!

Osiołek Porfirion:
z narzędziami Nic nie rozumiem. Nie ponimaju. I do not understand. Wynosi popiół, czyści rury, czyli wykonuje kilka prostych czynności zduńskich
Piecyk
przestaje dymić

Chór Polaków:
natychmiast z radości pogrąża się w pijaństwo i dzwoni w dzwony

Dzwony:
Bum-buum tedeum!

Chór Polaków:
Nasz piecyk cudem zreperowany,
lecz Osiołek Porfirion to gość podejrzany. biją Porfiriona


K U R T Y N A

*szczeni

Jarema - 2006-08-21, 11:51

Grałem wtedy Adama... :dance: Aktorem jestem marnym, ale i tak wyszło świetnie ;)
Cytat:
Teatrzyk Zielona Gęś


ma zaszczyt przedstawić
boską komedię wierszem
w jednym akcie, trzech odsłonach,
z muzyką Fryderyka Chopina
"Gdyby Adam był Polakiem"

Występują:
PRAOJCIEC ADAM
EWA
WĄŻ (aktor w masce węża)
OSIOŁBK PORFIRION (aktor w masce osła)
PIES FAFIK
GŁOŚNIK
SUFLER
FORTEPIAN
DZWONY
MOTYKA
SŁOŃCE
i TYSIĄCE INNYCH ELEMENTÓW

Odsłona I
Pies Fafik i Osiołek Porfirion przed kurtyną, Nad sceną wisi Głośnik

Osiołek Porfirion:
Włosy stają na głowie.

Pies Fafik:
Straszne rzeczy, panowie.

Osiołek Porfirion:
Ciągłe straszna obawa.

Pies Fafik:
Że na nic cala sprawa.

Osiołek Porfirion:
Po prosta rozpacz sama.

Pies Fafik:
Przy stworzeniu Adama.

Osiołek Porfirion:
Wciąż trudności olbrzymie.

Pies Fafik:
Olbrzymi eksperyment.

Osiołek Porfirion:
Raz się prawie udało.

Pies Fafik:
Już miał duszę i ciało.

Osiołek Porfirion:
Lecz nijak się, w tym bieda,

Pies Fafik:
skoordynować nie dał.

Osiołek Porfirion:
Cierpiał bez żadnej racji.

Pies Fafik:
na brak koordynacji.

Osiołek Porfirion:
Serce mu wlazło w głowę,

Pies Fafik:
a głowa wlazła w nogi,

Osiołek Porfirion:
a gdy szedł dokądkolwiek,

Pies Fafik:
zawsze stanął w pół drogi,

Osiołek Porfirion:
I z powrotem.

Pies Fafik:
I na krzyż.

Osiołek Porfirion:
Głowa w jedną.

Pies Fafik:
On w drugą.

Osiołek Porfirion:
Lewe oko tam patrzy.

Pies Fafik:
Prawe gdzie indziej mruga.

Osiołek Porfirion:
Tu nerki.

Pies Fafik:
Tam śledziona.

Osiołek Porfirion:
Po prosta Gęś Zielona.

Pies Fafik:
Obraz rozsadzał ramę.

Osiołek Porfirion:
Cóż, polski temperament.

Pies Fafik:
Szaleństwo, proszę pani.

Osiołek Porfirion:
Niesłychany organizm.

Pies Fafik:
Lecz, drodzy, nie martwcie się.

Osiołek Porfirion:
Znown się ciasto miesi.

Pies Fafik:
Adama z nową głową

Osiołek Porfirion:
przerabiają na nowo.

Pies Fafik:
Znów będzie przerobiony.

Osiołek Porfirion:
Gotów po małej przerwie.

Pies Fafik:
Znowu uderzą w dzwony. Dzwony biją uroczyście.

Osiołek Porfirion:
Znów się głośnik odezwie.

Sufler:Uff! Gotów Adam wreszcie.

Głośnik:
Uff! Gotów Adam wreszcie.

Sufler:
Zmęczyłem się szalenie.

Głośnik:
Zmęczyłem się szalenie.

Sufler:
Z kulisy go wynieście.

Głośnik:
Z kulisy go wynieście.

Sufler:
I ustawcie na scenie.

Głośnik:
I ustawcie na scenie.

Osiołek Porpirion i Pies Fafik:
(kłaniają się i odchodzą)

Odsłona II
Pies Fafik i Osiolek Porfirion wnoszą na scenę Adama na noszach, przekladają go na jeden z dwóch rozłożonych leżaków i oddalają się z grzecznym ukłonem. Scena przedstawia raj. Drzewo Wiadowości Dobrego i Złego z tradycyjnym jabłkiem. Na linii horyzontu słońce z promieniami. O słońce jest oparta motyka, Z prawej strony sceny fortepian, rozłożone nuty, ogromny tytuł: Chopin Morceaux, O fortepian oparty transparent na kiju. Napis na transparencie niewidoczny dla Publiczności. Adam: łysy, czarne, horyzontalne wąsy, kostium kąpielowy, ostrogi, teczka.

Adam
(rozwalony na leżaku, wyciąga z teczki "Przekrój", czyta) : "Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić nieznany rękopis Wyspiańskiego..."

Wreszcie coś nieznanego!
Wszystko jest takie znane. (czyta, pęka ze śmiechu) Świetnie. Ja wobec tego
na cześć "Gęsi" powstanę. (podrywa się, stuka ostrogami, całuje "Przekrój" w Zielona Gęś, ziewa; do widzów, ad spectatores) I proszę, by w tej sali
wszyscy również powstali,
powstali i uczcili
Ildefonsa w tej chwili! (Z furią) Wara wypinać tyłek
na autorski wysiłek! (rozczarowany) Co? Nikt nie wstaje? Świństwo.
Szkoda. Bardzo mi przykro. (Z powrotem wyciąga się na leżaku)

Głośnik:
Adamie! hej, Adamie!

Adam:
Słucham, wielmożny panie.

Głośnik:
Tylko, proszę, się nie broń.
Teraz ci wyjmę żebro.

Adam
Co? Żebro? Nie pojmuję.
Dlaczego zebro właśnie?

Głośnik:
Chłopcze, nie wpadaj w furię,
tylko słuchaj uważnie.

Adam
(na stronie): Znowu los we mnie godzi. (do Głośnika) Więc proszę: o co chodzi?

Głośnik:
Z żebra stworzęć niewiastę,
twojego życia gwiazdę.
Nie pomogą wykręty,
żebro będzie wyjęte.

Adam
Moje? Niedoczekanie!

Głośnik:
Właśnie twoje, Adamie.

Adam
(patetyczno-historyczna gestykulacja) : Jakem praojciec Adam,
historyczny ślub składam
wobec Was i Historii
i Tromtadratatorii,
i Azji, i Australii,
i Walii, i Komwalii,
Nemezis i Temidy,
i tragedii Florydy,
i dziejowych regałów,
i spiżu piedestałów,
dzieci i pań, i panów, i (gest) niniejszego fortepianu:
klnę się na Olka Fredrę,
na Cecorę i Wiedeń,
na Arkę, na Wieżę Babel,
na Warszawę i Wawel,
na wszystkie dzwony Rzymu,
na "Neminem captivabimus",
na proporczyki i lance,
na "Ballady i romance",
na serce-sercu-serca,
na "Walce" i na "Scherza",
na Asnyka i Kopernika,
i wszystko, co z tego wynika,
na Don Kichota z Pinokiem
i na całą angelologię,
na Słońce, Księżyc i Chmury,
i na Ministerstwo Kultury.
na Padwę i Kaliopę.
To wystarczy. Dwukropek:
ZA ŻADNE GÓRY SREBRA
NIE DAM SE WYJĄĆ ŻEBRA.

(schodzi na proscenium i rozmawia z Publicznością spacerując po proscenium)
Czy to ja jestem żebrak,
żeby chodzić bez żebra? (zamyśla się, układa nowy slogan) Nawet zwyczajna zebra
nie oddałaby żebra! (zamyśla się, układa nowy slogan) Szlag trafia, trzęsie febra,
ja miałbym stracić żebra? (jak wyżej) O, mnie pomysłów nie brak,
żeby nie oddać żebra! (natęża się, kombinuje. Pauza. Do Widowni, ze smutkiem) Niestety, proszę panów,
nie mam więcej sloganów. (wraca na leżak. Pauza)

Głośnik:
Adamie, ja cię złamię!
Oddaj żebro, Adamie.

Adam:
(zrywa się z leżaka, porywa spod fortepianu transparent, na którym jest napisane: NIE!
NIE DAMY ANI JEDNEGO ŻEBRA!
NIE! i maszeruje, i demonstruje samotnie z transparentem)

Głośnik:
Daremne żale, próżny trud,
bezsilne przedsięwzięcia,
zbytecznych żeber żaden cud
nie zbawi od wyjęcia.

Adam:
(podskakuje do fortepianu i przegrywa na stojąco i na smutno kilkanaście taktów z najfmutniejszego utworu Chopina pt. "Smutek-Tristesse" (Etiuda E-dur, opus 10 nr 3), po czym odbiega od fortepianu, chwyta motykę i wali motyką w słońce. Ciemność)

Adam:
(krzyk)

Odsłona III
Po pewnym czasie.
Adam i świeżo upieczona Ewa. Dekoracja ta sama, tylko że motyki przy słońcu już nie ma, widać natomiast w pobliży słońca dzwonek elektryczny. Adam w kostiumie kąpielowym innego kroju i koloru, bez ostróg, wąsy ogolone, sportowe skarpetki. Ewa (bardzo piękna!) również w kąpielowym kostiumie. Oboje wyciągnięci na leżakach. Adam z "Przekrojem", Ewa Z "Modą i Życiem Praktycznym". Co chwila zamieniają się pismami bądź wyrywają je sobie z rak, bądź popadają w stan zaczytania. Adam nb. ma zabandażowany brzuch.
Pauza.

Adam:
(wściekły, trzyma się za brzuch) : Był wąż?

Ewa:
Był. To jest hrabia.

Adam:
A namawiał?

Ewa:
Namawiał.

Adam:
Przysięgam na to słońce,
że tego węża skończę.

Ewa:
Bravo, śliczności moje,
skończymy go we dwoje.
Adam i Ewa
(biorą się zaręce, taniec i śpiew, razem): Hop-dziś-dziś! Dobra nasza!
Wykańczać, ach, wykańczać!
Nie chcemy węża i my,
zaraz go wykończymy.

Wąż
(wchodzi z lewej strony): Good evening, mister Adam,
ścielę się, do stóp padam.

Adam:
Cóż to za nowa heca?

Wąż
(pokazując Jabłko na Drzewie): Śliczne jabłko polecam.

Adam:
A ja, wężyku kręty,
poproszę pana o dokumenty.

Wąż:
(syczy, wyjmuje ogromny pakiet z dolarami i namawia)

Ewa
(do Węża): Czy guza szuka pan tu? (do Adama) Adamie, bez awantur.

Adam
(groźnie) : Ewo, ty nie ucz męża,
idź kapuśniak gotować! (całuje raczki Ewy; z udaną uprzejmością pod adresem Węża) Albowiem tego węża
chcę wylegitymować. (do Węża) Poproszę o papiery.

Wąż
(bezczelnie) : A ja pańskie w tym względzie.

Adam:
Nie, do jasnej cholery,
wąż mną rządzić nie będzie.
Czy pan wie, z kim pan gada? (staje na palcaeh)

Wąż
(staje na palcach): A pan wie, mówi z kim pan?
Jestem wąż.

Adam:
A ja Adam.

Wąż:
Ja cię czniam.

Adam:
Ja cię bimbam.
Dokumenty!

Wąż:
Dowody!

Adam:
Dowody!

Wąż:
Dokumenty!

Ewa:
Adamie, dość tej zwady,
skończmy z wężem przeklętym. (zrywa Jabłko z Drzewa i razem z - Adamem zmusza Węża do przełknięcia fatalnego Jabłka)

Wąż:
(po przytknięciu fatalnego Jabłka) : Żołądek mi rozpiera
to jabłko, czyniąc rany.
Przeklęty Polak. Teraz
jam na wieki przegrany. (umiera śmiercią weża)

Adam:
(naciska dzwonek elektryczny)

Osiołek Porfirion i Pies Fafik:
(natychmiast wchodzą. z noszami na scenę, pakują Węża na nosze i zabierają się do wyniesienia)

Ewa
(zatrzymuje na chwile. niosących, załamuje raczki i pochyla się nad zwłokami z babskim współczuciem) : O, substancjo nieżywa,
już się nie ozwiesz do mnie!

Adam
(do Publiczności, zwycięsko-męsko, z gestem w stronę noszów): Oto, co się nazywa,
los kształtować świadomie! (daje monarszy znak Psu Fafikowi i Osiołkowi Porfirionowi,żeby czym prędzej zabrali Węża)

Pies Fafik i Osiołek Porfirion:
(odchodzą z noszami)

Pies Fapik
(przygaduje niesionemu Wężowi): Ach ty, wężu spod drzewka!
Ach, zyg-zyg-zyg-marchewka! (kłania się grzecznie Publiczności i wraz z Ostatkiem Porfirionem znika w kulisie)

Ewa
(pieści rączką łeb Adama, zapatrzona w głąb kulisy, dokąd wyniesiono Węża. Pauza; po pauzie, nagle i szybko jak trajkotka, to, co się nazywa odbębniać): Adamie, dziecię miłe,
mężu i bohaterze,
ty dzisiaj zasłużyłeś
na moją miłość szczerze. (rzuca się Adamowi na szyję)

Adam:
(klęka, całuje rączki, jest niewątpliwie wzruszony, ale mimo niewątpliwego wzruszenia trzyma się jakoś i świadomie kształtuje los)

Fortepian:
(gra samoczynnie "Poloneza Triumfalnego" (A-dur, w opracowaniu Mikulego), potem dzwony, dzwonki elektryczne, iluminacje, ekshumacje, poczta francuska, psalmy amerykańskie, beciki śmiechu, pochody z bębnem, artykuly wstępne, wyścigi cyklistów, bieg w workach, taniec niedźwiedzi, iluzja z pająkiem, kwiaty z 1001 nocy, film na chmurach pt. "Miłość Zwycięża", parada psychiatrów, lajkonik, fikcyjny pogrzeb Hermenegildy Kociubinskiej, popularne wykłady z dziedziyny meteorologii, szkoły krytyków, walki z przerostami, teleskop ("każdy może ujrzeć księżyc za jedne 20 zł"), przelotny deszcz i mechaniczne wniebowstąpienie Jerzego Zawieyskiego, lampa Aladyna, zniknięcie klatki z kanarkami, nożyce demona, koncepcje, konfetti i akademie. Podczas jednej z akademii
K U R T Y N A
(spada przez pomyłkę)

Konstanty Ildefons Gałczyński
1948

Korniszon - 2006-09-29, 18:25

To mój pierwszy jest post tutaj, wszem i wobec informuję, że się trochę stresuję... :DDD

Ale teraz do rzeczy. Uwielbiam Gałczyńskiego, a "Zieloną Gęś" darzę szczególną sympatią.

Jednym z moich ulubionych przedstawień jest "Pozytywny góral", choć krótki, dla mnie jest niezwykle zabawny...

TEATRZYK "ZIELONA GĘŚ"

ma zaszczyt przedstawić

"POZYTYWNEGO GÓRALA"

ZIELONA GĘŚ

Góralu, czy ci nie żal
odchodzić od stron ojczystych?

GÓRAL

Szalenie.

nie odchodzi i zostaje

K u r t y n a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group